Bezpieczna Szkoła

SPRAWOZDANIE Z REALIZACJI ZADAŃ KONKURSOWYCH

„ BEZPIECZNA SZKOŁA- BEZPIECZNY UCZEŃ”

Zadanie 5

Tytoń, narkotyki, dopalacze- jak się przed tym bronić?

Koordynator: Marta Rokicka

Nauczyciele odpowiedzialni:  Anna Stahlke

Joanna Zielińska

Lilla Olejniczak


Dnia 20 marca 2013r. młodzież naszej szkoły spotkała się z członkami Wspólnoty Cenacolo. Młodzi ludzie, Mateusz i Radowan, przyjechali aż z Koszalina, aby opowiedzieć o swoim uzależnieniu od narkotyków i innych środków odurzających oraz drodze, którą musieli przejść, aby wyzwolić się z tego nałogu.

By wprowadzić młodzież w problematykę spotkania, goście opowiedzieli o historii i działalności Wspólnoty Cenacolo.

Historia Wspólnoty bierze swój początek w sercu siostry Elwiry, gdy jako czwarte z siedmioroga dzieci wychodziła z rodzinnego domu na ulicę w poszukiwaniu swojego ojca alkoholika. Sama Elwira przyznaje, że wstydziła się go i było jej ciężko. Odpowiadając na wezwanie do powołania zakonnego wybaczyła swojemu ojcu. Uleczyło to rany jej serca, a tam, gdzie było zranienie, wyrosły miłość i troska do ludzi cierpiących. Ta miłość otworzyła jej oczy na młodzież ulicy, która podążała drogą wyniszczenia i zguby. Nie mogła patrzeć spokojnie na bezradnych młodych ludzi, skazanych na śmierć, odrzuconych przez wszystkich.

Siostra Elwira Petrozzi, która w 1983 roku założyła w Saluzzo we Włoszech pierwszy dom dla Wspólnoty, tłumaczy, że "Cenacolo" (z włoskiego "Wieczernik") oznacza bycie z Panem,  bo to właśnie Bóg układa dla każdego z nas najwspanialszy scenariusz życia. On najlepiej wie, czego potrzebujemy. On także jest najlepszym psychologiem i najlepszym lekarzem. Ci, którzy są w Cenacolo dwa, trzy lata, zaczynają rozumieć te słowa.    Bez tradycyjnej terapii, drogich leków, pieniędzy na leczenie setki ludzi wychodzi z uzależnień, takich jak narkotyki, dopalacze czy inne środki chemiczne. Wychodzą z paraliżującej utraty wiary w sens życia. Na całym świecie powstają domy Wspólnoty Cenacolo. Ok. 80% młodzieży, która skorzysta z tego wszystkiego, co oferuje CENACOLO, wychodzi z czynnego uzależnienia i startuje w normalne, dojrzałe życie już w nowym stylu. Spotkanie z Bogiem, modlitwa, ewangelizacja, przebaczenie, praca i przyjaźń, dzielenie się, nauka języków obcych, zajęcia sportowe, muzyka, śpiew, taniec, teatr, pantomima, nagrywanie płyt CD i DVD, rękodzieło artystyczne, uprawy przypraw, warzyw, owoców czy nawet chów zwierząt - to terapia, w której wspólnota przywraca młodym ludziom sens istnienia. Życie w Cenacolo jest pełne światła i radości. Wiodący dom Wspólnoty (centrala) znajduje się na wzgórzach Saluzzo w prowincji Cuneo w północnych Włoszech. Gdy Wspólnota Cenacolo zaczęła się rozszerzać poza Italię , na wszystkie kraje Europy, nie ominęła też Polski. Tu rozpoczęła swoją działalność w roku 2001, dzięki staraniom, pomocy i wytrwałości wielu ludzi, a przede wszystkim ks. Wacława Grądalskiego, który przyczynił się do tworzenia dzieła Cenacolo i dołożył wiele starań i wysiłku, by pozyskać pierwszy wspólnotowy   dom
Ks. Wacław, jako prezes Fundacji charytatywnej im. ks. bp. Czesława Domina, przekazał Wspólnocie stary, piękny dworek. W marcu 2001 roku dokonano oficjalnie otwarcia pierwszego domu w Giezkowie k. Koszalina. Włożono ogromną pracę w remont domu, uporządkowanie terenu i adaptację. Są tu poletka uprawne, sad, jeziorko, boiska, teren rekreacyjny. Dom i otoczenie cały czas się doskonalą, zmieniają, ulepszają. Wszystko wykonywane jest przez młodzież tu przebywającą. Materiały pochodzą z różnych darowizn zarówno osób pragnących wesprzeć to dzieło, jak i instytucji, firm, stowarzyszeń czy organizacji. Każdą pomoc Wspólnota przyjmuje z wdzięcznością. Obecnie na terenie Polski działa kilka takich ośrodków. Z informacji udzielonych nam przez chłopaków wiemy, że modlą się o powstanie domu Cenacolo tylko dla dziewcząt.

Następnie historię swojej walki z nałogiem opowiedział Mateusz. Pochodzi on ze Starogardu Gdańskiego, z rozbitej rodziny. Jego ojciec najpierw wyjechał do Szwecji, a potem zrzekł się praw do opieki nad synem. To wszystko spowodowało, że Mateusz czuł się gorszy od rówieśników. Wydawało mu się, że nie reprezentuje sobą żadnych wartości, skoro wyrzekł się go własny ojciec. Gdy Mateusz skończył 12 lat, po raz pierwszy zetknął się z narkotykami, a po krótkim czasie nie mógł się już bez nich obejść. Tak naprawdę to wcale nie chciał z tym skończyć, bo po narkotykach wreszcie czuł, że stanowi jakąś wartość, że jest kimś. Po jakimś czasie przestał chodzić do szkoły i poszedł do pracy. Kłopotów z pieniędzmi nie miał, gdyż dosyć dobrze zarabiał, najpierw w biurze, później na budowie. Zaczęło mu się też układać w życiu prywatnym, gdyż poznał dziewczynę, z którą wkrótce zamieszkał. Z jej strony zaznał wiele akceptacji. Polubili go też jej rodzice, więc wreszcie mógł doświadczyć rodzinnego ciepła. Niestety wszystko stracił, gdyż nie potrafił wyjść z nałogu, a to spowodowało, że ćpał jeszcze więcej. Dopiero podczas jednego z pobytów w areszcie uświadomił sobie, że tak naprawdę niczego w życiu nie osiągnął- nie skończył szkoły, nie ma pracy, stracił kontakt z matką i ukochaną dziewczyną, a nawet zaczął kraść. O stowarzyszeniu Cenacolo opowiedziała mu matka i stanowczo zażądała, aby wreszcie coś zrobił ze swoim życiem. Mateusz wstąpił do Wspólnoty w Krakowie i tam poznał swego kolegę Radowana- Słowaka z pochodzenia. Młodzi ludzie od razu znaleźli wspólny język, gdyż mieli podobne doświadczenia i podobnie patrzyli na świat.

Radowan, w odróżnieniu od Mateusza, pochodzi z pełnej, bogatej rodziny. Jego rodzice dużo pracowali i nie mieli czasu dla dzieci. Radowan, wrażliwy młody człowiek, stwierdził, że pieniędzy zawsze było w domu dużo, ale brakowało mu kontaktu z najbliższymi i akceptacji ze strony rodziców. Miał już dość porównywania go do starszego brata, który ciągle stawiany był za wzór do naśladowania. Radowan zawsze był tym gorszym. Ucieczką od problemów stały się dla niego narkotyki. Pierwszych zażył w wieku 14 lat i od razu poczuł, że „ może przenosić góry”. Od tego momentu nałóg stał się nieodłącznym elementem jego życia. Rodzice niczego się nie domyślali, gdyż ukończył szkołę i poszedł na studia prawnicze. Miał nadzieję, że tu, w nowym środowisku, uwolni się od narkotyków, ale niestety tak się nie stało. Narkoman zawsze znajdzie w tłumie kolejnych narkomanów, by ćpać razem z nimi. Radowan podkreślił, że jego organizm co jakiś czas domagał się większej dawki, ale nie stanowiło to dla niego problemu, gdyż rodzice cały czas dawali mu pieniądze, dzięki którym mógł na bieżąco zaopatrywać się w narkotyki. Niestety większe dawki spowodowały u niego problemy psychiczne, lęki, paranoje i ataki agresji. Podczas jednego z nich zaatakował własną matkę. Wówczas ojciec przestał mu dawać pieniądze. W tej sytuacji Radowan po sześciu semestrach rzucił studia i „zaczął robić lewe interesy”. Nie wiadomo, jak  potoczyłoby się jego życie, gdyby rodzice nie zapisali go do Wspólnoty Cenacolo.

Zarówno Mateusz, jak i Radowan stwierdzili, że początki ich pobytu we Wspólnocie były trudne. Obaj sceptycznie podchodzili do ciągłej modlitwy i zasad panujących w Cenacolo, ale zauważyli, że ludzie, którzy przebywają tu od dłuższego czasu, są szczęśliwi. Oni też po dwóch latach pobytu w Cenacolo doświadczyli szczęścia. Wspólnota nie tylko wyzwoliła ich z nałogu, ale dała im też siłę, poczucie wolności i przekonanie, że są wartościowymi ludźmi. Opowiedzieli również o innych członkach wspólnoty uzależnionych od środków psychoaktywnych tj: dopalacze, kleje.

Młodzież naszej szkoły w ciszy i skupieniu wysłuchała ich świadectwa. Gdy przyszedł czas na wspólna rozmowę, ze strony naszych uczniów padły między innymi następujące pytania:

  1. Jak rozpoznać przeciętnego narkomana?
  2. Które narkotyki najbardziej uzależniają?
  3. Jak długo trwa terapia?
  4. Jaka jest reakcja organizmu na głód narkotykowy?
  5. Co pomogło im wyjść z nałogu i co szczególnie pociągało ich w narkotykach?
  6. Czy można wyjść z nałogu bez pomocy innych ludzi?
  7. Co powiedzieliby tym wszystkim, którzy chcą zalegalizować narkotyki?

Mateusz i Radowan odpowiedzieli, że:

• przeciętny narkoman niekoniecznie śpi na dworcu i jest brudny, gdyż narkotyki biorą też dzieci z tzw. dobrych domów i dorośli reprezentujący ogólnie szanowane zawody, tj. lekarz, prawnik

• wszystkie narkotyki uzależniają w tym samym stopniu i doprowadzają do zachowań niegodnych człowieka

• terapia twa do końca życia, gdyż z narkomanii nie można się w stu procentach wyleczyć

• głód narkotykowy najbardziej wpływa na psychikę, powoduje, że człowiek traci chęć do życia i wolę walki

• w narkotykach początkowo najbardziej pociąga to, że człowiek zapomina o problemach oraz dostaje energii i siły do działania

• po chwilach euforii przychodzi psychoza

• narkomania to choroba duszy, z której można wyjść tylko dzięki wierze w Boga i dobroć ludzi oraz miłości bliskich osób

•nie wolno legalizować narkotyków i dzielić je na miękkie i twarde, gdyż wszystkie prowadzą do zniewolenia człowieka

Spotkanie młodzieży naszej szkoły z chłopakami ze Wspólnoty Cenacolo było bardzo ważnym wydarzeniem. Nam, organizatorom tego przedsięwzięcia, zależało na tym, aby o uzależnieniu od narkotyków opowiedzieli ludzie, którzy sami zetknęli się z tym problemem. Słowa, które padły z ich ust, stały się dla uczniów naprawdę wiarygodne. Sukcesem będzie nawet to, jeśli chociaż kilka osób wyciągnie wnioski ze świadectwa naszych gości.

W celu realizacji założeń postawionych w zadaniu kolejnym krokiem pojętym przez organizatorów było zaproszenie na spotkanie Pana doktora Marcina Bąka – lekarza z wieloletnim stażem, który opowiedział uczniom o tym jak ważne jest dbanie o własne zdrowie.

Palenie papierosów jest niebezpiecznym uzależnieniem, niosącym za sobą wiele negatywnych skutków. Sięgając po papierosa, nie zdajemy sobie sprawy, jak szybko możemy wpaść w nałóg. Niewinne branie papierosa, "puszczanie dymka" dla szpanu, mody czy towarzystwa, często kończy się tym, że człowiek staje się ofiarą nikotyny. Bez papierosa nie może żyć, funkcjonować, staje się nerwowy i niecierpliwy. Pali, bo musi i czuje głód nikotynowy.

Pan doktor mówił o tym, że jednym z czynników predysponującym do zachorowań na raka szyjki macicy jest palenie papierosów. Zapoznał uczniów z konsekwencjami palenia papierosów w trakcie ciąży i karmienia piersią.

W czasie ciąży i karmienia piersią przeważająca większość kobiet powstrzymuje się od palenia papierosów. To znaczy, że zdają sobie sprawę z konsekwencji nałogu. Niestety, aż 30 proc. palaczek zatruwa własne dzieci jeszcze przed narodzeniem. Gdy ciężarna zaciąga się dymem, tętno płodu natychmiast skacze ze 130 do 180 uderzeń na minutę.
Mały bierny palacz jest nie tylko zatruwany, narażany na kontakt z rakotwórczymi substancjami, ale również otrzymuje wraz z krwią mniej składników odżywczych i o 25 proc. mniej tlenu. Stan przewlekłego niedotlenienia nie pozwala rozwijać się właściwie. Noworodek bywa niedożywiony. Waży o 200–300 g mniej niż dzieci rodziców niepalących albo przychodzi na świat jako wcześniak, a zatem:

  • jest słabszy, występują u niego zaburzenia układu sercowo-naczyniowego i przemiany materii,
  • miewa kłopoty z oddychaniem, bo jego płuca nie są w pełni gotowe do podjęcia swej funkcji,
  • może mieć wady wrodzone,
  • czasami nagle umiera (tzw. nagła śmierć łóżeczkowa często wiąże się z nałogiem rodziców).

Paląca ciężarna naraża także siebie i musi się liczyć ze zwiększonym ryzykiem:

  • poronienia,
  • przedwczesnego porodu,
  • przedwczesnego odklejenia się łożyska i pęknięcia błon płodowych,
  • urodzenia martwego dziecka.

Uczniowie ze wzruszeniem i w dużym skupieniu wysłuchali wykładu Pana doktora. Po czym zadawali pytania na nurtujące ich pytania. Na zakończenie bardzo serdecznie podziękowali Panu Marcinowi za pouczający wykład i zaprosili go na kolejne spotkanie.

ZDJĘCIA PATRZ - GALEREIA

PARTNERZY:

tekst alternatywny        tekst alternatywny        tekst alternatywny        tekst alternatywny